O tym, jak łatwo zapominamy, że życie to nie tylko obowiązki
Życie na emigracji bardzo łatwo zamienia się w tryb ciągłego działania i przetrwania. W tym artykule przeczytasz o tym, dlaczego warto celebrować małe momenty radości, jak pozytywne nastawienie wpływa na nasze poczucie siebie oraz dlaczego codzienna uważność i selfcare pomagają odzyskać więcej spokoju, energii i sensu życia w Niemczech. Znajdziesz tutaj również ćwiczenie „Das macht mich glücklich Liste”, które pomoże Ci budować nawyk dbania o swoje samopoczucie i zauważania małych rzeczy, które naprawdę dają szczęście.
MINDSETPRACA W NIEMCZECHKOBIETA NA EMIGRACJIMAMA NA EMIGRACJI
N.Cordero-Hilcher
5/25/20264 min read
Mam czasami wrażenie, że wiele kobiet na emigracji tak bardzo skupia się na przetrwaniu codzienności, że przestaje w ogóle zauważać momenty radości. Wszystko zaczyna kręcić się wokół obowiązków, organizowania życia, pracy, dzieci, rachunków, niemieckich dokumentów, planowania przyszłości i ciągłego „muszę jeszcze…”. I nawet kiedy dzieje się coś dobrego, często nie umiemy się tym naprawdę nacieszyć, bo głowa już biegnie do kolejnego problemu albo kolejnego zadania do odhaczenia.
A przecież człowiek nie jest stworzony tylko do funkcjonowania.
Jesteśmy stworzone również do odczuwania życia. Do przeżywania chwil, budowania wspomnień, śmiania się, odpoczywania, wzruszania, cieszenia małymi rzeczami. Problem polega jednak na tym, że kiedy długo żyjemy w stresie albo w trybie przetrwania, nasz mózg zaczyna bardziej koncentrować się na zagrożeniach niż na przyjemności. I wtedy nawet piękne momenty potrafią przechodzić obok nas niezauważone.
Dlatego pytanie „Kiedy ostatni raz naprawdę się ucieszyłam?” wydaje mi się dużo ważniejsze, niż może się na początku wydawać.
Bo bardzo często okazuje się, że my już nawet nie pamiętamy. Że radość stała się czymś „na później”. „Ucieszę się, jak znajdę lepszą pracę.” „Odpocznę, jak wszystko ogarnę.” „Będę spokojna, kiedy w końcu poczuję się pewniej w Niemczech.” Tylko że życie bardzo szybko mija w takim ciągłym czekaniu na moment, kiedy w końcu będzie można zacząć żyć naprawdę.
A prawda jest taka, że poczucie sensu i dobrostanu psychicznego buduje się właśnie z tych małych momentów, które dzieją się codziennie. To nasze nastawienie, uważność i sposób patrzenia na siebie oraz swoje życie wpływają na to, jak się ze sobą czujemy. Nie chodzi o udawanie, że wszystko jest idealnie. Chodzi raczej o to, żeby mimo trudności nadal zauważać rzeczy dobre, wspierające i dające nam energię.
Bardzo często kobiety mówią mi, że nie mają czasu na dbanie o siebie. I rozumiem to. Ale selfcare nie zawsze wygląda jak weekend w spa albo egzotyczne wakacje. Czasami troska o siebie zaczyna się od kilku minut świadomego zatrzymania. Od zapytania siebie: „Czego ja dzisiaj naprawdę potrzebuję?” albo „Co sprawia, że czuję się choć odrobinę bardziej sobą?”
Bo kiedy całkowicie odcinamy się od przyjemności, odpoczynku i małych momentów radości, zaczynamy coraz bardziej tracić kontakt ze sobą. A wtedy łatwo pojawia się frustracja, zmęczenie, poczucie pustki albo przekonanie, że życie polega już tylko na obowiązkach.
Dlatego bardzo lubię ćwiczenie „Das macht mich glücklich Liste”, czyli listę małych rzeczy, które dają nam poczucie radości, spokoju albo lekkości. To nie ma być lista wielkich marzeń wymagających pieniędzy, planowania i idealnych warunków. Wręcz przeciwnie. Chodzi o przypomnienie sobie, że dobre samopoczucie bardzo często buduje się z małych codziennych rytuałów i prostych doświadczeń, które są bliżej, niż nam się wydaje.
Może szczęście daje Ci chwila ciszy rano zanim wszyscy wstaną. Może spacer bez telefonu. Może kawa wypita spokojnie przy oknie. Może słuchanie muzyki podczas jazdy autem. Może rozmowa z kimś, przy kim nie musisz niczego udawać. Może zapalenie świeczki wieczorem, świeża pościel, śmiech dziecka, taniec w kuchni albo moment, kiedy zdejmujesz z siebie presję bycia idealną.
I właśnie dlatego chcę Cię dzisiaj zachęcić do stworzenia swojej własnej listy „Das macht mich glücklich”. Takiej listy przypominajki, do której możesz wracać wtedy, kiedy znowu wpadniesz w tryb automatycznego funkcjonowania i zapomnisz, że Ty też jesteś ważna.
Na tej liście mogą znaleźć się naprawdę proste rzeczy. Na przykład wyjście na krótki spacer bez konkretnego celu, kupienie sobie ulubionej kawy, zadzwonienie do bliskiej osoby, obejrzenie starego filmu, który daje Ci poczucie komfortu, zapisanie kilku myśli w notesie, posłuchanie muzyki z dawnych lat, kilka minut na słońcu, ciepły prysznic bez pośpiechu, założenie ubrań, w których czujesz się dobrze, czy nawet zwykłe powiedzenie sobie: „Dzisiaj zrobiłam wystarczająco dużo.”
Im bardziej zaczynamy zauważać takie momenty, tym bardziej uczymy nasz mózg, że życie to nie tylko stres i obowiązki. Że obok trudności nadal istnieją rzeczy, które mogą nas wspierać, uspokajać i budować poczucie bezpieczeństwa.
I może właśnie na tym polega prawdziwe dbanie o siebie na emigracji. Nie na perfekcyjnym życiu, ale na tym, żeby mimo chaosu codzienności nie zgubić samej siebie.
Bo kiedy kobieta zaczyna regularnie wracać do siebie, do swoich potrzeb, emocji i małych źródeł radości, zaczyna też inaczej patrzeć na swoje życie, pracę, relacje i przyszłość. Zaczyna mieć więcej energii do działania, więcej łagodności wobec siebie i więcej odwagi, żeby budować życie na własnych zasadach, a nie tylko w trybie ciągłego przetrwania.
A teraz zatrzymaj się na chwilę i naprawdę pomyśl:
Kiedy ostatni raz poczułaś prawdziwą radość?
I co sprawiło, że wtedy poczułaś się naprawdę dobrze? 💛
Jeśli masz ochotę, podziel się tym w komentarzu albo zapisz swoją własną listę „Das macht mich glücklich”. Czasami takie małe ćwiczenia stają się początkiem dużo większych zmian, niż nam się wydaje.

